czwartek, 29 kwietnia 2010

Majowo.

Wczoraj sprawdziłem termostat. Wyjąłem go po prostu.
Skręcając ukręciłem śrubę, ale jakimś fartem dało się wykręcić końcówkę.

Koro już w sumie gotowa na zlot.
Wyczyszczona pastą i nabrała trochę blasku :)
Udało się zdobyć wahacz. Tu podziękowania dla Roberta :)

Dziś lecimy do Kruche na zlot.
WartburgRadikalzDeluxe.
Potem plan na jedną noc do Poznania na Pyrkomanię.
Zobaczymy.

DDR

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Kaszubowo.

Kaszubowo.
Weekend w Sulęczynie w Muchomorku na Grzybowej :D
Wesoło :)

Ogólnie taka mała 'objazdówka kaszubowa' się zrobiła :)

Gdynia-Gdańsk-Żukowo-Kartuzy-Sulęczyno-Szymbark-Wieżyca-Żukowo-Gdańsk-Sopot-Gdynia

Ogólnie spoko.
Zajebiście w sumie :P
Jedynie co mnie martwi to fakt, że Koro się trochę grzeję bardziej, wentylator się nie włącza i nie wiem czemu tak:/
Czyżby termostat?
Sprawdzę to na dniach wyciągając go całkowicie.
Zastanawia mnie też takie coś, czy przypadkiem nie ma to związku ze zmianą popmpy wody, która wymieniła się na tripie do Czech.

Łożyska mi z tyły szumią :/
Hamulców nie mam :(

Pilnie kupię tylny lewy wahacz w spoko cenie!

czwartek, 15 kwietnia 2010

czyste teile.

Kiedyś na urodziny dostałem od Tyca aka Kumaka podszybie, które wyczaiłem na allegro wraz z innymi gratami w okazyjnej cenie Kup Teraz.
Z Czech dzięki Grześkowi aka Bolkowi i fameie Trabilu w swoim kraju, okazyjnie kupiłem kompletny przedni pas.

2 tygodnie temu zawiozłem owe rzeczy wraz z innymi do n. Krzysiowi aka Buzi. Możliwości jakie ma w pracy spowodowały to, że dostałem je spowrotem wypiaskowane. Pięknie Buziak się do tego przyłożył. Tak jak do robienia n. :)
Dziękuję.

Teraz czekam na resztę gratów i lecimy do ocynku powiększyć kolekcje srebrnych gratów :)

środa, 14 kwietnia 2010

Start bloga.

Zawsze chciałem zrobić stronę Korozji aka Sońki.
Ale jakoś nie szło :(
Mam opisane TrabiTripy i wiele innych rzeczy.
Może zmobilizuje mnie to troszkę :) i poumieszczam wszystko co było, jest i będzie.

DDR
J.

poniedziałek, 21 sierpnia 2006

Trip po Zachodniopomorskich Kurortach / Spontan jakich mało

Jak Iza do mnie zadzwoniła nie spodziewałem się czegoś takiego co miało nadejść. Iza jak Iza ;] debil w pozytywnym znaczeniu.
Dzwoni czy zawiozę jej do Łeby bo tam jest dźwig, z kótrego można skoczyć na bungee.
A co mi tam. Beka bynajmniej będzie jak sie by zerwało [;
Będąc z JDee w domu czekaliśmy na Izę. Przyjechała. Pojechaliśmy, przeszliśmy się, skoczyła, nic się nie stało, i podjechaliśmy na chwile na byłe tereny wojskowe w celu podziwniania widoków.
Chwila moment posiedzieliśmy i czas sie zmywać bo Iza ma pociąg. JDee odstawiliśmy w Lęborku no i myk na stacje oddać Ize w ręce PKP.
Okazał się, że pociąg ma jakieś opóźnienie czy awarię. Czekamy i nic. Padła poropozycja ze strony Izy czy jej nie zawiozę, ona mi zapłaci za Irenę z gazowni.
A co mi tam, i tak zmulam. Po kilku godzinach doczłapaliśmy się pod Kamień Pomorski.
Było późno więc Iza zaproponowała spanko. Jak się później okazało spałem tam tydzień :P
Codziennie zwiedzaliśmy sobie okoliczne kurorty :) Międzyzdroje, Rewale, srale i cokolwiek innego :)
Najbardziej zapadło mi pytanie jednego dzieciaka...
'Przepraszam pana, co to jest za samochód?!'
Jebłem...
No i tak wróciło się do domu po tygodniu robiąc blisko 1000 km :) bez najmniejszej usterki :) natomiast z prezentem w postaci zajebistych retro, chromowanych lustereczek zewnętrznych.
Dzięki :)

niedziela, 23 lipca 2006

Zlot Pojazdów Komunistycznych w Czersku / Podróż motywowana niechęcią wobec dwuch garbusowych naklejek obok siebie :D. Usterka

Dziwny zlot. Siłą napędzającą była naklejka garbusowa ze Sztumu i kolejna, którą miała być naklejka z Choczewa.
Nie chciałem tak wiedząc, że między tymi zlotami był zlot Trabantów.
Trabantów jak Trabantów :) Zlot Pojazdów Komunistycznych połączony wraz ze zlotem Sokołów ( takie stare motory ) w Czersku pod Warszawą.
Z Trójmiasta jechał niewiedzieć czemu tylko JaJer. Ruszyliśmy jakoś rankiem. Plan był prosty. Nie jechać przez WWA i po drodze zahaczyć Sochaczew.
Tak sobie śmigaliśmy pięknie ładnie. Szokiem był Włocławek. Koleiny na kilkanaście cm! Paranoja!!! No, ale jechało się dalej, ale coraz głośniej.
Powoli odkręcał się pierścień trzymający wydech wraz z kolektorem. W pore się zorientowalismy i dokręciliśmy... jak się później okazało trochę za słoabo. Jadąc sobie dzielnie nagle jebut i głośno jak w ruskim czołgu. Rozkręcił się pierścień i spadł.
Całe szczęśie jedna połowa wraz z śrubami zatrzymała się na rurze. Druga niestety nie została odnaleziona. Zachaczając pobliskie szroty i sklepy motoryzacyjne nie udało się nic znależć. Z pomocą przyszedł kawałek blaszki. I tak dojechaliśmy na zlot.
Ludzi było średnio, ale to w końcu pierwszy dzień, a w zasadzie wieczór.
Patrząc z perspektywy czasu wiele ludzi było, z którymi mam teraz dobry kontakt :)
Motorów zajebiście dużo, dziwne auta komunistyczne się widziało, jakieś prototypy. Zabawa też była zajebista :) a dostarszyła ją pobliska rynienka do mycia się z zimną wodą i dziewczyny, które przybyły na zlot :)
No i znów czas zleciał jak szalony. Piwko, grile i dobre towarzystwo gwarancją braku czasu :)
W drogę powrotna odbyła się już bez przygód :) Pierwszy raz widziałem i przejeźdzałem przez stolice i widziałem Pałac Kultury i Nauki. Co prawda z daleka, ale widziałem. Kilka godzin później byłem już w domku wraz z moją dzielną Korozją :)

niedziela, 2 lipca 2006

XIII Międzynarodowy Zlot Miłośników Garbusa w Sztumie

Wiele o tym zlocie słyszałem. Największy i klimatyczny zlot, choć klimat już ponoć tracił powoli kilka lat wcześniej...
Aut jak na zlot rzeczywiście sporo. Mimo, że to zlot Garbów, Trabanty też miały swój sektor, który wypełniło sporo osób.
Fritzu i Fritzowa ( 2 traby ), Filu, Bear, Bełtachów, Gregu, Buzia Ogiem, Zofka, Barkas, Jajer, Fafik, Emi, Chudy, Marcia, Sztefan, Pająk, szeryf Syenką, Warszawiacy, Arczer, Geras, Trabi850, Kajtek, Siostra Kajtka ;), Robert, Jajerowy, i jeszcze jakieś białe kombi :)
Także było nas sporo, a jak wiadomo Trabanciarze sie zajebiście bawią. I tak było i tym razem. Zlot jak zlot pisał się w zielono piwnych barwach i czasem przeźroczystych z jakąś popitą :)
Zlot jak każdy zlot. Szybko się kończy :( i tak było i tym razem. Chwila moment i rozjechaliśmy się do domów. Po drodze odwiedzając pobliskie jeziorko i już ciut bliżej domu szaleliśmy po starym moście w Tczewie :)