Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choczewo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choczewo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lipca 2012

Koko Koko Trabant tez spoko

10 Zlot GarBusów w Lubiatowie/Choczewie.
Daleko też nie było :)
Pojechaliśmy sobie niestety tylko na jedną noc.
Było wybornie.
Fajna sesyjka na PeGieeRze, morze, taryfa na dziurach, nocna wyprawa nad morze i zgubiona śruba od zacisku hamulcowego.
Całe szczęście słupy energetyczne mają idealne śruby na długość i grubość jak te, co trzymają zaciski :)
Przed zlotem wylądowała nowa kopułka i paluch :) tak pisze by pamiętać kiedy wymieniłem :)

niedziela, 24 lipca 2011

OLDVWagenowo:)

I po Choczewie.
W zasadzie Lubiatowie.
W tym roku inna lokalizacja. Lepsza? Hmm nie wiem.
Ale jak zawsze było zajebiście.
Pogoda lepsza niż rok temu, morze jak zwykle nie zawiodło. Fale taaaaaaaaaaakie zajebiste, że ledwo się stało!
Wypas na biszkoptach :)
Jak co roku
POLECAM KAŻDEMU TEN ZLOT!

Padam na ryj jakoś, nie wiem czemu ;)
Dobranoc :)

piątek, 30 lipca 2010

ojoj.

Ale zamuliłem, a tyle się działo :)

Silesia Fest vol.2
2-4 lipiec 2010 :)
Dojechaliśmy w składzie ja, X, Kemi bez problemów w sumie :) Jedynie jeden klocek hamulcowy się skończył ;), ale dzięki pomocy Adika i Bolka udało się ową część załatwić, a przy pomocy Łukasza i duchowej pomocy Agnieszki ;) ową część wymienić i nasmarować tu i tam :)
Droga powrotna również spoko, bez problemów :) Odwiedziliśmy Koniec Świata i sru do domku :)

Cadca...
16-18 lipiec 2010
Hard. Samotny trip na Słowacje :)
Impreza pierwsza klasa. Koro oczywiście znów bezproblemowo :) Bo po co się psuć :)?
Naprawdę zajekurwabisty zlot :)
Dzięki niemu zrozumiałem jak niewiele sensu mają polskie zloty ;)
Wracając, tuż za Zgierzem, rozmawiając przez telefon z Wnuqkiem, który mnie obtrąbił, dodając gazu bo już poza zabudowanym, nagle jebut :)
Otworzyła się maska :(
Zawinęła się na dach, rozdupczyła podpórkę i pogięła stelaż :(
No nic, buba, Dostała z buta i w stelaż kilka razy młotkiem i tak już pojechała dalej :)
Śladu niet ;)
8,5h od Cieszyna do Gdyni :)

Choczewo
23-25 lipiec 2010
Nasz zlocik :)
Koro oczywiście bez problemów :)
No problemem można nazwać zabranie dowodu przez panie policjantki :)
Na szczęście obyło się bez pkt i kasiorki ;)
Miło było spotkać tyle Trabantów z Trójmiasta.
Nie pamiętam kiedy tyle widziała tych autek :)


Ogólnie to po chuju się troszkę dzieje.
Mam jedynie kasę na części, a nie mam kasy na wymianę i podróż więc swap poczeka niestety. A miało być tak pięknie.
Zawsze coś musi się kurwa zesrać :(
Urlopu też jeszcze nie było.

Priorytet - przegląd. Niestety.
Potem może Koro zawita w Ostródzie na Reggae Festiwalu :)

Ogólnie to właśnie polazłem do Koro bo ma jakieś problemy z odpalaniem.
Nie wiem czemu.
Nowe świece, przewody ok.. może zapłon?
Na pych pali na dotyk, ale z rozrusznika ni cholery:/
Oczyściłem i nasmarowałem klemy, mocowania do rozruchu i skrzyni i nic. Zero zmian.
Dodatkowo masakra jest to jak zalało mi auto w środku podczas deszczu :/
Wyciągnąłem dywanik i lała się z niego woda:/
Jeszcze gorsze to, że przez moje dziury w podłodze zobaczyłem, że w jaskółce jest od zajebania wody ://///
Ogólnie masakra. Trochę się już podłamuje jej stanem :(
A najgorsze, że muszę spłacać kredyt i nie stać mnie jeszcze na spawanie :(

Chuj, jak nie urok to sraczka.

niedziela, 31 lipca 2005

III Zlot Garbusów & C.O. w Choczewie / Pierwszy zlot.

Jakoś byłem niechętnie nastawiony. Nie wiem dlaczego. Ale po namowach Michasia zdecydowałem sie i pojechałem... sam.
Późnym popołudniem ustawiliśmy się z Jajerem i bodaj Kajtkiem na Jetcie. I tak ruszyliśmy w stronę Choczewa. Jadąć pomyliliśmy trochę drogę, ale w końcu wjechaliśmy na teren zlotu.
Specjal tego wieczoru sponsorował wieczór. Zabawa była zajebista :) Głośniki wystawione za auto, muzyka grała, piwo się lało...
Ludzie przybywali, Buzia z Hanią, Śruba lublinem wpadł, Elixir, Kaszub. Był grill i dalej piwko sie lało, oglądało się inne autka...
Jakoś wyszło, że zaczęliśmy smigać po bierzni dookoła boiska :) Pierwszy raz po sporzyciu, pierwszy raz na ręcznym w zakręty. Pilot Michał, siedzący za fotelami, bo kanapy nie miałem, tułmaczył ręczny, przejechałem cały zakręt, spóść ręczny. I tak w kółko.
Niewiele pamiętam co się działo ( dawno to już było ;) ), ale wiem, że było zajeboiście. Nad ranem okazało się, że przejechałem głośniki z czewgo tylko jeden nadawał się do dalszej eksploatyacji :)
Następnego dnia rano przywitał mnie pierwszy zlotowy kac :) Herbata w menażce, zupki chińskie instant. Dokulało się też kilka osób Gregu, Emi, Trzomski, Robert z Jasiem i Buzia z Hanią ponownie tym razem z namiotem.
Było mega! Czomski szorował szyby Emi swoją klatą, wycieczka nad morze gdzie utopilismy Roberta, który nie trawi wody, wariacje Trzomskiego, który tego wieczoru nie żałował sobie:), Heyah w sklepie na plecach, naście osób na Trabim Grega...
Ah kurwa teg chyba nigdy nie zapomnę... Było coś pięknego.. Tyle osób i wszyscy razem... ( nawiasem mówiąc brakuje tego w chuj... ) i tak jakoś zasnąłem...
Obudziłem sie nad ranem. Zdziwko było nie małe, gdyż dodatkowo okryła mnie w nocy podsufitówka :) Niestety aparat odmówił posłuszeństwa. Otwierając tylną klapę w Michasia trabie by ukraść mu aparat :), dzwięk siłowników wyrwał go ze sna :) bo akurat sniło mu się, że śmiga autem i klapa mu sklacze :)
Po przebudzeniu wszystkich parada na latarnie do Stilo. Fajny widoczek i w ogóle fajnie było :) I ten wodospad z uszczelki. Pierwszy raz mi się zdarzyło. Po powrocie na ośrodek bawiliśmy się w płonącą klape. Benzyna, klapa na Grega Trabie i zapalniczka. Ta wiem głupie:], ale zajebiste ; D
I tak dzień się zakończył, a wraz z nim mój pierwszy zlot.